W dzisiejszym wpisie chciałbym odnieść się do często przejawiającego się różnych wypowiedziach stwierdzenia, jakoby znaczący wzrost wartości franka szwajcarskiego w stosunku do złotówki był decydującą kwestią dla rozstrzygnięcia zasadności roszczeń osób, które zaciągnęły kredyt denominowany i indeksowany do CHF.
DEMAGOGIA BANKÓW
Wiele osób, tak przeciętnych Kowalskich, jak również i nawet znanych z pierwszych stron gazet ekonomistów, będący dla niektórych autorytetami, powiela propagandę banków stworzoną w celu urabiania opinii publicznej. Zgodnie z tą propagandą frankowicze powinni mieć pretensje do samych siebie, ponieważ chcieli być bardziej ,,cwani’’ od ,,uczciwych’’ kredytobiorców, którzy zaciągnęli kredyt hipoteczny w walucie polskiej. Wobec powyższego sami są sobie winni i zgodnie z zasadą pacta sunt servanda, powinni teraz w pokorze spłacać swoje zobowiązania, których saldo wyrażone w PLN po 10-15 latach comiesięcznej spłaty wynosi tyle, co w momencie złożenia podpisu pod umową kredytową.
Niezależnie od motywacji osób głoszących tego typu poglądy, jak zwykła ludzka zawiść, wyznawana wiara we wszechpotężną ,,niewidzialną rękę rynku’’, albo zwykły prywatny interes, należy przyjrzeć się jak wygląda prawda.
JAK JEST W RZECZYWISTOŚCI
Przede wszystkim musimy sobie powiedzieć szczerze: rzeczywiście, sam znaczący wzrost kursu CHF na przestrzeni lat nie stanowi podstawy do stwierdzenia nieważności umowy ani nawet do jej ,,odfrankowienia’’ w znaczeniu uznania klauzul waloryzacyjnych odpowiadających za powiązanie wysokości salda i rat kapitałowo-odsetkowych z walutą obcą, za niewiążące konsumenta.
Jednocześnie umowy kredytów indeksowanych i denominowanych do CHF od początku posiadały postanowienia umowne, które stawiały konsumenta, a więc już z definicji stronę materialnie słabszą w porównaniu z potężnym przedsiębiorcą jakim jest bank, w bardzo niekorzystnej pozycji.
Postanowienia te miały oczywiście na celu wygenerowanie dla banku dodatkowego zysku, którego wysokość, po uwzględnieniu ilości udzielanych umów kredytowych zawierających powiązania salda i rat kapitałowo-odsetkowych z kursem CHF, była znacząca.
Zgodnie jednak z tezami obrońców utrzymania w mocy umów denominowanych i indeksowanych do CHF, ludzie sami są sobie winni, ponieważ ,,dobrowolnie’’ zgodzili się na takie warunki.
Teza ta jest jednak ułomna, o czym szerzej poniżej.
ZASADA SWOBODY UMÓW
Najpierw przyjrzyjmy się konstrukcji zasady swobody umów występującej w prawie polskim.
Zasada swobody umów, przyjęta w polskim kodeksie cywilnym, na którą chętnie powołują się banki i ludzie powielający ich argumentację, jest ograniczona poprzez wymóg zgodności postanowień umownych tak z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa, naturą danego zobowiązania, jak również z zasadami współżycia społecznego:
Art. 353(1). Strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego.
Jeżeli któreś z postanowień umownych jest sprzeczne z wyżej wymienionymi czynnikami, to w zależności od wagi tego postanowienia dla całej umowy, będzie wiązało się to z różnymi konsekwencjami, o których poza samym wyżej wskazanym art. 351(1) kodeksu cywilnego mówi m. in. wyznaczający granicę swobody umów art. 58 § 1 k.c.:
Art. 58. § 1. Czynność prawna sprzeczna z ustawą albo mająca na celu obejście ustawy jest nieważna, chyba że właściwy przepis przewiduje inny skutek, w szczególności ten, iż na miejsce nieważnych postanowień czynności prawnej wchodzą odpowiednie przepisy ustawy.
2. Nieważna jest czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.
3. Jeżeli nieważnością jest dotknięta tylko część czynności prawnej, czynność pozostaje w mocy co do pozostałych części, chyba że z okoliczności wynika, iż bez postanowień dotkniętych nieważnością czynność nie zostałaby dokonana.
Jak widać zatem, zasada swobody umów nie jest bynajmniej niczym nie ograniczona. Wręcz przeciwnie, ustawodawca nakłada na nią szereg ograniczeń, poprzez które kształtuje istniejące stosunki cywilnoprawne. Ma to fundamentalne znaczenie dla oceny zgodności umów denominowanych i indeksowanych do CHF z prawem polskim.
PRZYCZYNY WADLIWOŚCI UMÓW
Z uwagi na masowość tego procesu, zawieranie umów kredytowych indeksowanych i denominowanych do CHF z kredytobiorcami odbywało się przy pomocy tzw. ,,wzorców umownych’’ tj. z góry ustalonych postanowień umownych, które przedstawiano kredytobiorcy do akceptacji.
Umowy te zawierały szereg niekorzystnych ekonomicznie, a przy tym co istotniejsze z punktu widzenia rozstrzygnięcia sądu, sprzecznych z wyżej wymienionymi składnikami w postaci przepisów ustawy, natury stosunku i zasad współżycia społecznego postanowień, jak m.in.:
- istnienie dodatkowego wynagrodzenia w postaci tzw. spreadu, tj. różnicy pomiędzy kursem wypłaty kredytu (kursem kupna CHF- niższy), a kursem jego spłaty (kurs sprzedaży CHF- wyższy),
- faktyczne ustalenie wysokości całego zobowiązania (salda), jak również wysokości rat kapitałowo-odsetkowych przez samego wierzyciela, tj. bank na skutek wadliwej i nieprecyzyjnej konstrukcji umowy,
- brak precyzyjnego określenia wysokości zobowiązania w momencie zawarcia umowy kredytowej,
- naruszenie zasady walutowości sprawiające, że kredytów tych nie sposób uznać, za kredyt w walucie obcej, albowiem CHF jako waluta pojawiał się jedynie wskutek zabiegów indeksacyjnych i denominacyjnych banku,
- naruszenie zasady waloryzacji, poprzez oparcie miernika waloryzacyjnego- kursu CHF, w oparciu o miernik subiektywny (kurs CHF ustalany przez sam bank, w publikowanej przez siebie tabeli kursów walut),
- naruszenie zasady waloryzacji, jak również zasad współżycia społecznego poprzez brak istnienia ograniczeń wymiaru waloryzacji,
- wadliwość umów ubezpieczenia niskiego wkładu własnego (NWW), stanowiących umowy powiązane z umową kredytu denominowanego czy indeksowanego do CHF
Bez istnienia wyżej wymienionych wad, sam znaczący wzrost CHF nie dawałby podstaw do stwierdzenia nieważności umowy kredytowej czy też uznania klauzul waloryzacyjnych odpowiadających za powiązanie wysokości zobowiązania z walutą obcą, za jednostronnie niewiążące konsumenta.
Pomimo pojawiających się obiekcji nadzoru bankowego i UOKiK oraz sceptycyzmu do tego typu umów części banków, przejawiającego się poprzez brak uczestnictwa w udzielaniu kredytów indeksowanych i denominowanych do CHF, problem został ostatecznie uregulowany na drodze ustawowej dopiero w 2011 r. ustawą z dnia 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy – Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw, albo tzw. „ustawą antyspreadową” i skutkował znamiennym, drastycznym spadkiem ilości udzielanych kredytów frankowych.
Co istotne jednak, zgodnie ugruntowaną linią orzeczniczą najnowszego orzecznictwa, samo wejście w życie ,,ustawy antyspreadowej’’ w żaden sposób nie wpływa na ocenę abuzywności przedmiotowych postanowień umowy kredytowej zawartej przed 2011 r. i jej konsekwencji dla bytu takiej umowy. Oznacza to, że ustawa ta nie prowadzi w żaden sposób, jak chciałyby banki, do ‘’uzdrowienia’’ dotkniętych wadami umów zawartych przed jej wejściem w życie.
KRÓTKA HISTORIA PROBLEMU W POLSCE
Szybki wzrost wartości CHF w stosunku do PLN stał się jedynie katalizatorem, powodującym dostrzeżenie problemu przez opinię publiczną.
Wartym zauważenia jest przy tym, że wbrew propagandzie banków to nie ,,Frankowicze’’ jako pierwsi wystąpili na ,,wojenną ścieżkę’’ ale zrobiły to same banki przy pomocy tzw. BTE- bankowych tytułów egzekucyjnych umożliwiających prowadzenie egzekucji bez wyroku sądowego, tj. instytucji, uznanej w 2015 r. za niezgodną z Konstytucją RP, albowiem przepisy je statuujące naruszały konstytucyjną zasadę równości. Utrata mocy obowiązującej przepisów regulujących BTE nastąpiła 1 sierpnia 2016 r. Wcześniej, o egzekucji dłużnik banku dowiadywał się dopiero od komornika i miał mocno utrudnione możliwości składania zażalenia.
Na skutek działań Frankowiczów, którzy podjęli obronę przed BTE, składając zażalenia, okazało się, że umowy, na podstawie których dochodzono wierzytelności były wadliwe. Ugruntowanie zgodnej z prawem krajowym i europejskim wykładni sądów powszechnych i Sądu Najwyższego, zajęło jednakże kilka ładnych lat i nastąpiło dopiero około drugiej połowy 2018 r.
WNIOSKI
Jak zatem widzą Państwo, sam wzrost kursu franka szwajcarskiego nie stanowi podstawy do uznania umowy kredytu indeksowanego i denominowanego do CHF za nieważny, czy też uznania klauzul waloryzacyjnych odpowiadających za powiązanie wysokości zobowiązania z walutą obcą, za jednostronnie niewiążące konsumenta.
Gdyby zatem od początku banki stosowały umowy w kształcie zawierającym rozwiązania przewidziane ustawą z 2011 r., to wówczas nigdy problem ,,kredytów frankowych’’ i spraw sądowych o stwierdzenie nieważności umów kredytów denominowanych i indeksowanych do CHF nie rozrósł by się do takich rozmiarów.
Nie należy zapominać również o ludzkiej stronie tego sporu.
Mieszkanie stanowi podstawowe dobro, jakie potrzebne jest człowiekowi do normalnego funkcjonowania. Wobec tego, nie jest trudno zrozumieć, że ktoś, komu udzielono zdolności kredytowej w CHF, a odmówiono w walucie polskiej, albo też zachęcano do zaciągnięcia zobowiązania we franku szwajcarskim oferując niższe oprocentowanie (a nie tłumacząc w zrozumiały sposób kwestii ryzyka kursowego) wyraził zgodę na zawarcie takiej, w praktyce bardzo niekorzystnej dla siebie umowy.
Te same banki, które obecnie w demagogiczny sposób obwiniają kredytobiorców o skutki wadliwości narzuconych im umów, wcześniej cynicznie zachęcały do zaciągania zobowiązań indeksowanych i denominowanych do CHF.
Należy również uświadomić sobie, że problem ten to nie tylko problem Frankowiczów i banków, ale również nas wszystkich, tak jako konsumentów, oraz jako Polaków.
Zwycięstwo banków w sporze z Frankowiczami oznaczałoby, że są równi i równiejsi i jeżeli znajdzie się ktoś wystarczająco potężny, kto poprzez nachalną promocję będzie w stanie pozyskać bazę klientów, a następnie w praktyce narzucić jej niekorzystne warunki umowy, to i tak pozostanie, choćby jedynie w ekonomicznym sensie, bezkarny.
Ponadto przez lata, miliardy złotych zamiast trafić w obieg gospodarczy i generować wzrost poziomu życia, były ,,czyszczone z rynku’’ poprzez konieczność zapłaty przez kredytobiorcę nienależnych świadczeń, a następnie transferowane w formie zysków, do często obcych podmiotów kontrolujących dany bank.




